sobota, 4 lipiec 2009

ZIEMIA KŁODZKA: Weekendowe poznawanie atrakcji


Kopalnia złota w Złotym Stoku to jedna z najciekawszych atrakcji turystycznych Dolnego Śląska. Podziemne wyrobiska, w których przez kilka wieków wydobywano złoto, dziś można zwiedzać.


Na turystów, którzy zdecydują się przyjechać do Złotego Stoku, czeka mnóstwo atrakcji. Oprócz zwiedzenia suchych wyrobisk kopalni część z nich można od niedawna zobaczyć, płynąc łódką.

Tytanik II, bo tak nazwano łódź do podziemnych spływów, zabiera na pokład 20 turystów. Kursuje po 350-metrowym odcinku zalanej wodą sztolni Gertruda. Wrażenia z wyprawy Tytanikiem są niezapomniane. Plusk zimnej wody, niemal zupełne ciemności i skaliste stropy tuż na głową kreują nastrój tajemniczości, a nawet grozy. Łódź z turystami porusza się po tafli wody podobnie jak gondole w Wenecji. Z tą różnicą, że przewoźnik odpycha się od wystających znad wody skał, a nie dna kanału.
Oprócz wodnej przejażdżki w Złotym Stoku można zwiedzić jeszcze dwie suche sztolnie, spróbować swych sił w płukaniu złota, a także wybić monetę. Wciąż są tam pokłady zawierające cenny kruszec.

Na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku roczne wydobycie dochodziło do 30 kg czystego złota. Dlatego największa tajemnica kopalni nie jest związana z początkami wydobywania złotego kruszca, lecz z decyzją o jej zamknięciu. Oficjalnie podano, że kopalnia była nierentowna. Bardziej przekonująca jest jednak wersja nieoficjalna, że zlikwidowania kopalni domagali się Szwedzi. Konkurencją dla nich był uzyskiwany w Złotym Stoku arszenik, a nie złoto. Nie wiadomo jednak, jak lub czym Szwedzi przekonali ówczesne władze PRL-u do przerwania wydobycia.

Romuald Piela - POLSKA Gazeta Wrocławska


darmowe ebooki, audiobooki, kursy internetowe

wtorek, 30 czerwiec 2009

Kotlina Kłodzka prosi o turystów


- Turyści, przyjeżdżajcie do naszych uzdrowisk! - apeluje Krzysztof Baldy, starosta kłodzki.







Okazuje się, że zniszczenia, spowodowane przez deszcze, to niejedyny kłopot mieszkańców Kotliny Kłodzkiej. Niestety, w związku z piątkową powodzią straty, i to duże, mogą ponieść miejscowości uzdrowiskowe i turystyczne, które w ogóle nie zostały zalane przez wodę.

- Od soboty dzwonią do nas turyści i pytają, czy zostaliśmy zalani i czy można do nas w ogóle dojechać - mówi z przejęciem Piotr Maziarz, wiceburmistrz Kudowy-Zdroju. - A przecież w naszym uzdrowisku żadnej powodzi nie było. Gdy jednak turyści słyszą informacje, że wielka woda zalała Kotlinę Kłodzką, to kojarzą to także ze zdrojami. Mam tylko nadzieję, że w tym roku nie powtórzy się sytuacja z 1997 roku. Wtedy też nas woda nie zalała, a turyści mimo to omijali nas szerokim łukiem.

Blady strach padł także na właścicieli hoteli i pensjonatów w Dusznikach oraz Polanicy. Te kurorty żywioł też oszczędził. Uzdrowiska czekają na kuracjuszy i turystów. Z dnia na dzień pogoda jest tam coraz ładniejsza.
- Tymczasem odbieramy telefony od turystów z całej Polski, którzy chcą odmówić wcześniej zarezerwowany u nas pobyt - martwi się Zbigniew Puchniak, szef hotelu "Nasz Dom" w Polanicy-Zdroju. - Tych, którzy dzwonią, jesteśmy jeszcze w stanie przekonać, żeby do nas przyjechali. Ale, ilu jest takich, którzy nie zadzwonili i nie przyjadą? - pyta hotelarz.

Do turystów apeluje także Krzysztof Baldy, starosta kłodzki.
- Drogi są już przejezdne. Sytuacja się normuje. Jeśli ktoś chce pomóc powodzianom, to powinien do nas przyjechać na wcześniej zaplanowane wakacje - przekonuje starosta. Urzędnicy wiedzą, że będzie trudno zachęcić teraz turystów.
- Zniechęciły ich nie tylko doniesienia w mediach. Także wojewoda Rafał Jurkowlaniec niefortunnie zaapelował w weekend, żeby ci, którzy nie muszą, nie przyjeżdżali do Kotliny Kłodzkiej - przypomina Andrzej Kupiec, wiceburmistrz Polanicy. I dodaje, że ulewne deszcze i powódź wyrządziły szkody w części Kotliny.

Romuald Piela - POLSKA Gazeta Wrocławska


darmowe ebooki, audiobooki, kursy internetowe

poniedziałek, 29 czerwiec 2009

W hołdzie szefowi Sztabu Obrony Wybrzeża

Szef Sztabu Obrony Wybrzeża z roku 1939 pochowany jest na polanickim cmentarzu. Major Józef Szerwiński zmarł w roku 1952 na zawał serca i rodzina zdecydowała, że pozostanie w Polanicy Zdroju. Lokalna społeczność, za sprawą towarzystwa miłośników miasta, na 1 września br. zapowiada odsłonięcie pamiątkowej tablicy.

Kawaler Orderu Virtuti Militari za udział w wojnie polsko-bolszewickiej, odbiorca odznaczeń rumuńskich i litewskich major Józef Szerwiński w roku 1939 był szefem Sztabu Obrony Wybrzeża. Zanim awansował na to stanowisko, przeszedł wojsko austriackie, wstąpił do armii Piłsudskiego, stawiał czoła bolszewikom. Te fakty ustalił Edward Wojciechowski - prezes Towarzystwa Miłośników Polanicy Zdroju po tym, gdy ktoś przypadkiem zapytał go, czy może coś powiedzieć o osobie, której mogiła znajduje się na miejscowym cmentarzu.

– Zacząłem rozpytywać i okazało się, że dziś w Polanicy była to postać nieznana. Dlatego też z szefem kłodzkiego obwodu byłych AK-owców odwiedziliśmy nekropolię, ustaliliśmy datę zgonu J. Szerwińskiego i zaczęły się poszukiwania faktów.

W polanickim Urzędzie Stanu Cywilnego znalazł się akt zgonu jeszcze tajemniczej postaci. – Ale dał kolejny impuls. Okazało się, że major mieszkał w Milanówku pod Warszawą. Skontaktowałem się z prezesem tamtejszego stowarzyszenia miłośników miasta. Obiecał pomóc – relacjonuje E. Wojciechowski.

Wspólnie z Tytusem Wyczałkiem wysłali zapytanie do Centralnego Archiwum Wojskowego. A przed dwoma miesiącami odezwał się telefon. – Zadzwoniła pani podająca się za córkę pana Szerwińskiego. Podała swój wrocławski adres. Wspólnie z p. Tytusem i księdzem prałatem Antonim Kopaczem odwiedziliśmy tę kobietę. Wiele od niej dowiedzieliśmy się, przekazała nam też pamiątki po ojcu: mapy sztabowe, raporty, rozkazy, opisy jego wojskowych działań, wykaz poległych żołnierzy. Wszystko to ujęte kaligraficznym pismem – dodaje prezes TMPZ.

Szef Sztabu Obrony Wybrzeża po roku 1939 przebywał w oflagu. Później znalazł się za granicą, skąd zapewne go ściągnięto. Pracował w Ministerstwie Handlu Zagranicznego, był wiceprezesem PSS w Milanówku. Krótko dzierżył tekę inspektora w Dolnośląskim Zespole Uzdrowisk w Szczawnie Zdroju, gdy prezesem wszystkich uzdrowisk był Edward Osóbka-Morawski. W poprzednim ustroju chyba nie znano jego przeżyć...

– Major zmarł na zawał serca w polanickim sanatorium nr 2 w roku 1952. Tak przynajmniej poinformował ówczesny dozorca – dzieli się wiadomością E. Wojciechowski. – Rodzina zdecydowała o jego pochówku tutaj, gdyż już w tym czasie była obserwowana. W zorganizowaniu pogrzebu pomógł jej ówczesny szef kombatantów Kazimierz Rusinek, który był podkomendnym majora.

Pierwszego września br., w 70-rocznicę wybuchu II wojny światowej na grobie szefa Sztabu Obrony Wybrzeża odsłonięta zostanie tablica pamiątkowa.

[bień - Euroregio Glacensis]

niedziela, 28 czerwiec 2009

Powódź w Kotlinie to 41 mostów zerwanych i 33 kilometry zniszczonych dróg


41 mostów zerwanych i 33 kilometry dróg zniszczonych – to wstępne szacunki powodzi w Kotlinie Kłodzkiej. Mieszkańcy Żelazna, Krosnowic, Szalejowa Dolnego, Jaszkowej i Gorzanowa wciąż obawiają się kolejnych podtopień.



Synoptycy zapowiadają ulewy aż do wtorku. Dziś do Kłodzka przyjechał Rafał Jurkowlaniec, wojewoda dolnośląski. Powiedział, że w pierwszej kolejności działania są ukierunkowane na ratowanie życia, dostarczanie czystej wody i zabezpieczanie przed zalaniami. W Kotlinie Kłodzkiej pracują jednostki straży z całego Dolnego Sląska, wojsko i straż graniczna. W pogotowiu czkają cztery helikoptery. W niedzielę rano do Kłodzka przyjedzie Grzegorz Schetyna, minister spraw wewnętrznych i administracji, by osobiście oszacować wyrządzone przez powódź szkody.
Największe zniszczenia deszcz wyrządził w Lądku-Zdroju, Stroniu Śląskim i kilku miejscowościach gminy wiejskiej Kłodzko. Samo Kłodzko na razie nie ucierpiało. W Jaszkowej Dolnej wezbrana woda, zniszczyła cztery mosty i kilka kładek, uszkodziła też główną drogę i zalała ponad 50 gospodarstw. W sobotę ludzie od rana sprzątali zalane domy i podwórka. Wieczorem do Kłodzka ma dotrzeć z Głogowa specjalny konwój z wojskowym sprzętem ciężkim, który usunie zniszczone, tarasujące rzekę mosty. Niestety, prognozy pogody na najbliższe dni są złe. Meteorolodzy zapowiadają kolejne ulewy.

Romuald Piela - POLSKA Gazeta Wrocławska